Kosmetyki z muzeum: krem Śnieg Tatrzański i inne wynalazki.

Mówi się, że kiedyś bywało lepiej. W przypadku kosmetyków i łatwości zachowania urody – na pewno. Dlaczego? Ponieważ kiedyś o urodę polskich kobiet dbał niejaki Wacław Falkiewicz. A w kolorowej prasie pojawiało się mnóstwo porad na temat tego, jak zachować nieskazitelnie czystą cerę lub lśniące włosy. Co dziś wiemy o kosmetykach sprzed stu lat?

Wystarczy obejrzeć kilka przedwojennych filmów, aby zobaczyć, jak pięknie wyglądały ówczesne kobiety. I nie chodzi tu tylko o makijaż. Na uwagę zasługują również sposoby pielęgnacji skóry, za którymi kryją się niesamowite kosmetyki. Niesamowite, bo według tamtych standardów bardzo popularne i skuteczne; dla nas jednak są to produkty dość dziwne. Każda pani, która chciała zachwycać urodą, musiała je posiadać. A o ładną buzię dbał Wacław Falkiewicz, właściciel fabryki perfum i kosmetyków. Swoją firmę założył w 1911 roku w Paryżu. Pod koniec lat 20 – tych przeniósł ją do Poznania. Dość szybko produkty Falkiewicza zrobiły furorę na polskim rynku kosmetycznym – niespełna 10 lat później były najczęściej reklamowane i najchętniej kupowane przez kobiety. W fabryce produkowano między innymi: kremy pielęgnacyjne i ochronne, kremy i wody do cery tłustej, szampony do włosów jasnych i ciemnych oraz mnóstwo perfum. Kosmetykiem chyba najpopularniejszym był krem Śnieg Tatrzański. Czy wiecie, że Pola Negri użyczyła swojego wizerunku do promocji tegoż produktu?

Czy znacie inne kosmetyki pielęgnacyjne, urządzenia i akcesoria sprzed kilkudziesięciu lat? Dużą popularnością cieszyły się szampony dostosowane do koloru włosów. Jednym z nich był szampon Elida. A co dla jedwabistej cery? Panie z międzywojnia używały jedwabistego pudru Sote. Jakich akcesoriów używały nasze prababcie? Podobno nosiły tak wielkie torebki, że mieściły się w nich parasole. A do pielęgnacji używały urządzenia do naparzania twarzy (chodzi tu oczywiście o zabieg z parą wodną, który powodował rozszerzanie się porów skóry, a nie okładanie twarzy rękoma).